poniedziałek, 29 grudnia 2014

1.

Każdy z nas zna to świetne uczucie kiedy przebudza się nagle, patrzy na zegar i okazuję się, że ma jeszcze sporo czasu na sen. Dziś to ogromne szczęście mnie nie zaszczyciło. Kiedy ranne promienie słońca zaczęły świecić mi w twarz zerwałam się ze swojego łóżka aby sprawdzić która jest godzina, pół godziny poślizgu!-Nie jest tak źle- Pomyślałam. Podziękowałam w myślach mamie za nakazanie mi wczorajszego wieczoru naszykowania sobie ciuchów, inaczej nie miałabym najmniejszych szans na nie spóźnienie się do szkoły. Zabrałam szybko czarne spodnie i dla odmiany czarny sweterek i ruszyłam do łazienki. Po piętnastu minutach żwawym krokiem podążałam do mojej szkoły położonej o niespełna kilometr od mojego domu. 
Ugh, kiedy byłam w domu wydawało się, że jest o wiele cieplej, ale cóż zrobić dwudziesty pierwszy marca nie należał do naj cieplejszych dni. Kiedy przeszłam około połowę drogi zoriętowałam się, że mój  telefon został w domu, niestety moją pierwszą lekcją była biologi z nauczycielką nazywaną przez nas ropuchą. Kobieta była niezwykle upierdliwa i uparta, potrafiła każdemu uczniowi uprzykrzyć życie a mnie do tego nie było śpieszno. Jak większości nastolatek ciężko mi było przeżyć osiem lekcji bez tego urządzenia. Mój i tak zły humor uległ jeszcze większemu pogorszeniu. 
Tego dnia wszystko wydawało mi się inne, ludzie byli jacyś dziwni i wszystko nie pasowało mi do siebie. 
Przy wejściu do szatni zatrzymała mnie moja najbliższa kumpela- Klara. Wysoka Dziewczyna z czarnymi włosami oraz jasną cerą. 
-On tu już jest!- Złapała mnie za ramię i prawie krzyczała mi do ucha. 
-Kto jest? Magik, cyrk, co tu się dzieje?- Zapytałam zdezorientowana całym szkolnym harmidrem, zazwyczaj było tu ciszej. 
-Andii- Powiedziała nadzwyczaj radośnie Klara. 
Przez chwilę musiałam przypomnieć sobie o kim mówi do mnie dziewczyna. No tak, Andreas Wellinger gwiazda tej szkoły a nawet miasta, młody świetnie zapowiadający się skoczek. Przeprowadziliśmy się tu w grudniu więc nie miałam okazji poznać ów chłopaka. Ale jeśli mam być szczera tego dnia nie miałam też na to ochoty. 
-Uch Klara, mam gdzieś pana Wielkiego-skoczka-narciarskiego-Andisia-pięknisia. Czy jak mu tam. Mam Poprawę sprawdzianu u ropuchy i jak znam życie da mi najgorsze z najgorszych zadań, ponadto rano nie zadzwonił mi budzik przez co szybko musiałam ogarnąć się i nie zdążyłam zjeść śniadania. Czuję że zaraz eksploduję a jeszcze rymuje, a ty mówisz mi o jakimś tam debilnym chłopaczku?!- powiedziałam. 
-Nie no spoko, współczuję Ci, jak znam życie nie zabrałaś nawet kanapek, prawda?
Kumpela uświadomiła mi kolejny problem dzisiejszego dnia. 
-Nie no ja umrę z głodu, niech to szlag! Budzik. kanapki szkołę i tego cholernego Wellingera też szlag no! 
Nastolatka pobladła na twarzy z ruchu jej ust wyczytałam wyszeptane z przerażeniem "odwróć się" To też uczyniłam... Jak to ja bez wahania i z typowym dla siebie roztargnieniem. Natknęłam się na jakiegoś chłopaka... Nie jakiegoś! To był ten cały Andi! Cholernie przystojny blondyn o aż niemożliwie niebieskich oczach. 
-O cholera!- Wymsknęło mi się. 
-Miło mi "Wielki-skoczek-narciarski-Andiś-piękniś".- Nakreślił w powietrzu tak zwane króliczki. 
Na ścianie naprzeciwko nie wisiało lustro ale i bez tego wiedziałam, iż moja twarz przybrała kolor dojrzałego buraka, cholerny przystojny Wellinger, co on sobie w ogóle wyobraża? Po kilku sekundach mowa mi wróciła. 
-Przepraszam pana wielkiego skoczka narciarskiego Andisia pięknisia, ale muszę iść odwiesić kurtkę aby następnie pójść na lekcję biologi.- Powiedziałam wręcz ironicznie miłym głosem. 
-Przepraszam, o cholera, ale wydaję mi się, że o cholera to nie twoje prawdziwie imię więc jeśli była byś tak miła i o cholera zdradziła mi swoją tajemnicę- Chłopak jest mądrzejszy niż myślałam. Na odchodne, aby dał mi spokój rzuciłam: 
-Mam na imię Luiza. 
-Miło mi Luise- odpowiedział z tym okropnym niemieckim akcentem. 
Moje imię to Luiza, gdyż jestem w połowie polką, z Wrocławia do Monachium przenieśliśmy się gdy miałam dwanaście lat. Tata odziedziczył w spadku praktycznie wszystkie udziały w firmie więc przenieśliśmy się do tego państwa. Kilka miesięcy temu opuściliśmy jedno z większych miast tu, aby przeprowadzić się do Ruhpolding. Nie zmieniło to wiele w moim życiu, nadal siedzę w domu sama a rodzice ciągle mają jakieś delegacje, zebrania zarządów i tego typu sprawy, ale nie mam na co być zła, poza tym przywykłam. 
Nim się zorientowałam wszyscy szli już na lekcję więc zabrałam swoją torebkę i poszłam za resztą swojej klasy. 
Zostałam posadzona na końcu klasy i ropucha wręczyła mi zaległą pracę.
-Masz piętnaście minut- dodała tonem, który nie znosił sprzeciwu. Czyli tak jak zwykle. 
Na tę kartkówkę byłam obkuta jak nigdy więc z większością pytań poradziłam sobie w mgnieniu oka, zostało mi tylko jedno.. To teoretycznie najłatwiejsze, wtem spostrzegłam, że Wellinger odwrócił się w moją stronę. 
-Jak Ci idzie Luise?- Szepną całkiem przyjemnym tonem głosu, niech on przestanie się tak zachowywać! 
-Dobrze a było by jeszcze lepiej gdybyś mi nie przeszkadzał a po za tym mam na imię Luiza. 
-Mówię przecież Luise.- Szepną ździwiony. 
Wiedziałam, że nie potrafię odpowiedzieć na ostatnie pytanie testu więc po niespełna dziesięciu minutach oddałam swój test. 
Kiedy wróciłam na moim stoliku leżała zwinięta karteczka. Otworzyłam ją i przeczytałam. " Jak tam Luise, łatwe było". Matko! Ileż można mu powtarzać, wzięłam długopis po czym napisałam "W miarę, ile razy mam mówić, że moje imię to LUIZA?". Specjalnie powiększyłam litery, bo możliwe, że jest głuchy a z jego wzrokiem może być podobnie. 
Andreas odczytał wiadomość po czym odwrócił się do mnie dyskretnie. 
-Luise to Luise, o co ci chodzi.- Czy on może przestać patrzeć na mnie tymi intensywnie niebieskimi oczami? Przecież ja próbuję mu jakoś odpyskować, a jak niby mam to zrobić kiedy czuję jakby jego wzrok mnie mroził? 
-Andreas to, to samo co Andrzej!- Przypomniałam sobię o polskim odpowiedniku tego imienia. 
Chłopak ździwił się tylko i powiedział coś w stylu "Oj Lusie, Lusie" na co ja odpowiedziałam tylko swoim "Ugh" 
Nasza rozmowa nie umknęła uwadze ropuchy i zadała standardowe pytanie: 
-Andreasie, Luizo? Co ma oznaczać ta rozmowa, czy chcecie wyjść na środek i popisać się swoją wiedzą? 
Oboje nie chcieliśmy, więc do końca zapisywałam to co kazała nauczycielka, rysowałam po zeszycie i obserwowałam maślane oczy które robiło większość dziewczyn w klasie do Andreasa. Niestety nie podlegało sporom ze jedyna dziewczyna w klasie która zasługuję na jego spojrzenie to Katharina. Wysoka mega szczupła blondynka, robiąca karierę modelki. Idealna para, sportowiec i modelka- pomyślałam. 
Gdy dzwonek oznajmił nam, że pierwsza lekcja dobiegła końca spakowałam się i zaczęłam opuszczać salę. 
-Luise, czekaj.- Nie, naprawdę nie wierzę, co mam zrobić aby on przestał. Nie znoszę wręcz tego jak brzmi moje imię w języku niemieckim i do jasnej anielki, mam na co się wkurzać! Każdy nazywa mnie Luizą, ale nie zawsze trafi się jeden taki cholerny Andi  i mnie zdenerwuję! 
-Andreas, przysięgam, że jeśli jeszcze raz nazwiesz mnie Luise, to dostaniesz w twarz- Zagroziłam. 
-Oj, no dobra księżniczko nie dąsaj się, przepraszam Lusie.- Powiedział z premedytacją aby mnie wkurzyć. 
Na jego nieszczęście nie rzucam słów na wiatr i kiedy wypowiedział ostatnie słowo popchnęłam go z całej siły  na szafkę i zaczęłam okładać pięściami, nie zdarzyło mi się to nigdy wcześniej, ten chłopak wywołał we mnie jakieś skrajne emocje. Złapał mnie za nadgarstki aby mnie uspokoić. 
Na nasze nieszczęście z klasy wyszli już wszyscy uczniowie i ropucha wszystko widziała. 
-Luiza, Andreas! Do mnie natychmiast!- Krzyknęła ze zdenerwowaniem. 
To nie mogło zapowiadać nić dobrego. 

6 komentarzy:

  1. No nie mogę ,naprawdę kocham Luizę.
    A Andi pewnie i tak będzie ją nazywać Luise.
    Jestem ciekawa co wyniknie z 'wybuchu' Luizy.
    Ja już uwielbiam ich. Uwielbiam tego bloga.
    I masz wierną czytelniczkę. ^^
    @Malgosiaaaaaa12

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie mi miło! Luiza jest nieprzewidywalna, a kiedy obok niej jest Andi to już w ogóle nad sobą nie panuję. Przyszłość pokaże co się stanie :)

      Usuń
  2. Bardzo fajny rozdział ^^ Chociaż nie jestem jakąś specjalną fanką Andiego, to jednak mnie skutecznie zaciekawiłaś :) Już lubię Luizę, genialna dziewczyna ;)
    Czekam na kolejny rozdział :)
    Buziaki i zapraszam przy okazji do siebie :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Blab, bla, bla no co ja Ci mam napisać małpo, jak i tak wiesz, ze będę czytać! :P
    Ugrrr! Luise!! Brrr!
    Do nast. inf. czy coś tam... :D


    OdpowiedzUsuń